Niebieskiego przygód kilka

O tym jak Niebieski został piekarzem

O tym jak Niebieski został piekarzem czyli parę słów o mojej przygodzie z wypiekaniem chleba 🙂

Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek…Stop.Wróć…ale to już było i nie wróci więcej… Jaki wianek, jaki badylek…To se newrati. Tak było kiedyś, hasałem po łąkach z wiankiem na łbie. Jako dowód załączam zdjęcie. Odkąd dostałem od Konefki fartuszek i czapeczkę to ja stałem się poważnym kucharzem, takim pełną gębą. Baranki mogą się gonić …Mamy teraz z Konefką fazę pieczenia chleba. Znaczy Konefka ma fazę, ja jestem normalny. Wracając do chleba. Zacznę od tego, że cała chałupa uwalana w mące. Chałupa w mące, ja w mące. Mąka jest wszędzie. W sumie mogę powiedzieć, ze ja na głowie zamiast kwietnego wianka też mam mąkę. Gdzie ja jej nie mam? 😉 Możecie puścić wodzę fantazji 😉 Z tej mąki Konefka robi jakieś zaczyny, to potem stoi w jakiś dziwnych miejscach, żeby popracowało. Potem to coś dodaje do tego czegoś i bach…już ugniata, składa, rzuca po blacie, zawija i tak wkoło Macieju. Konefka jest od ugniatania a ja od dozoru czy wszystko robi poprawnie. Wiadomo ma wygląd szefa wszystkich szefów i mózg jak brzytwa. Potem wsadza te dziwne kulki do lodówki i dopiero na drugi dzień piecze. Jesooo szybciej by było zaprzęgiem z żółwi udać się do sklepu na końcu wiochy po bochenek chleba. Ale…no właśnie ale…u nas na wiosce to takiego chleba nie znajdziesz. Mućki za oknem mamy, co nam pod płot przyłażą z rana. 5 sąsiadowych kotów co srają nam w ogródku mamy, pierdylion innego łażącego i fruwającego tałatajstwa ale chleba nie. Warto się pomęczyć jednak z tym czekaniem i wygniataniem dla tego smaku. Ja zeżarłem prawie sam, cały bochenek takiego chleba z samiuśkim masłem. Taki byłem obżarty, że nawet ogonkiem nie mogłem kiwnąć. Pychota Wam powiem. Przepisu Wam nie podam, bo Konefka by mi łeb urwała, a tego byśmy nie chcieli. Ja na pewno nie bo całkiem lubię ta moją niebieską facjatę. Nadal eksperymentuje, dopracowuje i poprawia przepis a ja te chlebki zżeram na śniadanko. Może kiedyś jak będziecie grzeczni to Wam na ucho powiem jak Konefka robi te chlebki. Ale jak was tak podglądam na tym fejsbuczku to szybciej mi kaktus na łapce wyskoczy niż Wy będziecie grzeczni 😉

Obiecane zdjątko z wiankiem na łbie